O nasNewsBaza nurkowaWyprawyGaleriaPrzyjacieleSzkoleniaTerminarzKontakt

Nurkowanie wchodzi w nawyk.....

 

26.03.10 wszyscy lekko podekscytowani zjeżdzają się pod centrum Go Dive, padaja pytania ile może ważyć bagaż co niektórzy jeszcze przepakowują cięższe rzeczy do bagażu podręcznego by go trochę odchudzić, z tego znów przekładają perfumy do głównego bagażu –względy bezpieczeństwa.

Podjeżdża bus , załadunek trwa moment i już wszyscy usadowieni ruszamy..... na nowa przygodę nurkową do Shar el sheik .Padają niecierpliwe pytania jaki długi lot nas czeka ,kiedy nurkujemy ? staram się odpowiadać na pytania rzeczowo, ale salwy śmiechu padaja co chwile poprostu wszyscy mają tygodniowe wakacje i potrzebujemy luzu.Najbardziej niecierpliwy wydaje sie Krzyś ,który na wyjeżdzie chciałby zrobić wszystkie kursy jakie tylko możemy zaoferować ,dziewczyny Sylwia i Viola lekko przestraszone pytają o ćwiczenia, które je czekaja przed ukończeniem kursu OWD –dla początkujacych .Krzyś ,Tomuś też konczą w Egipcie swój pierwszy kurs.Jadą też z nami bardziej doświadczeni nurkowie Dorotka –AOWD , Marcin przyszły Dive Master ,Andrzej Rescu Diver ,Gabrysia która ma spore doświadczenie nurkowe jednak dopiero na tym wyjeżdzie podjęła decyzje na kurs AOWD  i Marcin ,który nie dawno wstąpił w szeregi nurków i chce rozwijąc swoje umiejętności pod naszymi „płetwami”.

Całe towarzystwo stara się zapoznać i zintegrować możliwie szybko.Padaja opowieśći weteranów wyjazdów o przygodach ,które nas spotykały na naszych wyprawach ,padają pierwsze dowcipy dla rozlużnienia stersu przed lotem i już po nie całych dwóch godzinach docieramy na lotnisko w Poznaniu.Wesoła gromadka wpada na salę odpraw ,ważenie bagaży z duszą na ramieniu - moja jak zawsze najcięższa 29 kg (możliwe 15kg ) ale mamy zarezerwowany bagaż sportowy przecież wieziemy cały sprzęt do nurkowania i nigdy nie udaje się zmieśćić w planowanym ....

Po cierpliwym oczekiwaniu na wylot usadawiamy się w samolocie i planowo startujemy...

Lot miło upływa i nie ciągnie się, lądujemy w Sharmie gładko i spokojnie po godzinie  23.30 przy wyjsciu z samolotu czujemy zapach Egiptu..... teraz już wszyscy dokładnie uwierzyli jesteśmy w Afryce...... Transfer do hotelu i znany nam hotel wita nas z lekko ospałą obsługą ( nie tylko ze względu na porę dnia) jeszcze tylko parę uwag i ostrzeżeń by nie dać się nabrać na czarodziejskie sztuczki obsługi między innymi z barkami w pokojach ,za które potrafią dwa razy skasować i wszyscy rozchodzą się po pokajach na sen..

Pierwszy dzień spędzamy przy basenie a część ekipy na plaży na, którą dowozi ich hotelowy bus.

Lekko przysmaleni słońcem przy obiado-kolacji nasz Teem dowiaduje się o planach na następny dzień -  pobudka wczesna, śniadanko i 7.15 ruszamy na baze nurkową gdzie mamy wykupione nurkowania, zawozimy sprzęt ,przepakowujemy się do skrzynek ,dokonujemy wszelkich  formalności związanych z nurkowaniem i startujemy kolejnym busikiem do portu Namabey gdzie czeka na nas łódż ,podróż do portu upływa nam pod miłym akcentem polskich przebojów granych przez naszego egipskiego kierowce „Kazia”- który bardzo sprawnie operuje polskim jezykiem, a przebój „Bede brał cię w aucie...” przewijać się bedzie przez nasz cały pobyt ......

Na łodzi tak jak zawsze witani jesteśmy przez naszych przewodników i wprowadzeni w plany nurkowań dzisiejszego dnia.Moi kursanci dzisiaj mają swoje pierwsze zajęcia na wodach otwartych, czyli nie basenowych ,podczas wykładów i nurkowań na basenie zostali przygotowani do dzisiejszych zajęć jednak udziela się atmosfera poddenerwowania u „pierwszaków”. Ciepłe słowa jakie tylko przychodzą mi do głowy przełamują lody i cała czwórka gotowa do skoku .Reszta grupy pod opieką polskiego instruktora nurkuje już tylko turystycznie ,moja gromadka ma przed sobą do wykonania zadania a potem oglądanie rybek....GO DIVE..

Zanużenie w warunkach nie lekkich, wychodzi powoli i z dużą ostrożnością ,to nie basen.... „..to je morie..” przypominaja mi się słowa znajomego słowaka, z którym nie raz nurkowałem w Dahabie.Woda 24 stopnie,w Marsa a lam na jesień miała 27 stopni celcjusza, widocznośc na przeszło50 metrów a może i dalej... nic dodać nic ująć poprostu obłęd ...

Po wykonaniu ćwiczeń patrząc w „duże”  oczy dziewczyn widze ,że jeszcze nie są wstanie zobaczyć to co dzieje się wokół nich. Prowadze swoje „dzieci” i staram sie pokazać wszystko co tylko mogę wypatrzeć ciekawego pod wodą ,ale grupę ciężko okiełznać .... tylko pierwsza para widzi płaszczkę, fischboxa, papugorybe .. reszta jest chyba bardzo oszołomiona przestrzenią kolorami rafy i wszystkim co ich otacza ...

Wracamy... na koniec jeszcze parę ćwiczeń – holowanie ,usuwanie skurczu .

W przerwie między drugim nurkowaniem robimy omówienie i „rozgrzeszenie” błędów,  widze większe skupienie na twarzach – zaczynaja rozumieć ,że to co cały czas starałem się przekazać na temat bezpieczeństwa dopiero powoli do nich dociera.

Przerwa 1,5 godzinna podczas, której jemy lunch i wymieniają się swoimi wrażeniami z resztą Teemu .Drugie nurkowanie to już tylko wycieczka podwodna, pływamy wśród kolorowych rybek ,zaglądamy w rózne zakamarki rafy by znależć coś ciekawego atrakcją są małe ślimaczki nagoskrzelne ,które trudno wypatrzeć ,ale ich kolory rekompensują czas pośiwęcony by je znależć.

Po wynurzeniu widze uśmiechnięte twarze „to jest to co tygryski lubią najbardziej „

Natłok wrazeń przyćmiewa strach i wszyscy opowiadaja co ciekawego widzieli , a dyskusje będą się toczyły do późnych godzin wieczornych ....

Dzien następny wita nas słońcem ,którego tutaj raczej nie brakuje ,dzisiaj od razu jedziemy na łódkę baza już przewiozła nasz sprzęt na DREEM SEE –znam tę łódkę nurkowałem z niej.

Dzisiejszy plan to ostatnie zajęcia w kursie OWD, a od następnego ruszamy z AOWD czyli kurs drugiego stopnia rozwijający umiejetności .Nasze pierwsze nurkowanie odbywa się bardzo przykładnie nawet niecierpliwy Krzyś pilnuje się grupy, wpływamy w przepiękną formacje koralową, kluczymy w pięknej scenerii prawie kosmicznej ,w mojej głowie przetacza się jedna myśl czy moja grupka wie jak trafić do „domu”-gdzie jest łódka ? wracamy na powierzchnie, tak jak myślałem nikt nie zwracał uwagi gdzie płynie ..... kolory i formacja korali całkowicie oderwała ich od zmysłu orientacji .Po przerwie planowane ostatnie nurkowanie z ćwiczeniami do ukończenia OWD.Omówienie jak zawsze wyczerpujace -tak myśle, pytań brak –GO DIVE

I znowusz otacza nas magia świata ,który nie każdy ma szanse zobaczyć dzwięk pracy automatu oddechowego ,łupanie korali przez papugoryby to praktycznie jedyne odgłosy które do nas docierają .Znajdujemy przepiękne skrzydlice ,małą murenę i przepiękne błazenki  żyjące w swoim ukwiale.Wynurzenie było zaplanowane w toni ,czyli nie idąc przy dnie , i wykonanie przystanku bezpieczeństwa dla uwolnienia resztek azotu .Przystanek ma być wykonany na 5 metrach przez 3 minuty i tu powstały duże problemy okazało się ,że mimo omówienia nie wszyscy wykonali te zadanie – nie było to niebezpieczne bo nurkowanie w ostatnim etapie sprytnie  prowadzilem na 5 metrach więc przystanek był wykonany ,ale zadanie, które mieliśmy wykonać nie udało się – bardzo poruszony obrotem sprawy nie zaliczam ostatniego zadania.....

Wieczorem w hotelu ciężką atmosfere rozlużnia wystep lokalnych zespołów ,furore robi taniec brzucha wykonany przez egipcjanke na naszym stoliku .....

Na koniec wspólne tance na dyskotece przy basenie i nie zapomniane słowa piosenki „BĘDĘ BRAŁ CIĘ W AUCIE „ śpiewane w raz z muzyką przez Tomaszka....

Rano kolejne nurkowania, dopiero dziś tłumaczę wszystkim jak niebezpieczne może być brak przystanku jednocześnie wyjaśniając, że został on wykonany ,wszyscy przyznaja racje i obiecuja poprawe.Już na pierwszym nurkowaniu wszyscy w pięknym stylu utrzymują neutralną pływalność i wykonują wzorcowy przystanek –TAK TRZYMAĆ !!!! Tomuś przeciągając się leniwie przy klarowaniu sprzętu mówi bardzo ciekawe słowa „...nurkowanie wchodzi w nawyk... ,co ja będe robił po powrocie.....” ,też nurkował odpowiadam z uśmiechem na twarzy ....

Dzisiaj w planach mamy jedną z najpiekniejszych raf Sharmu JOLANDA REEF ,trafiamy na przepięknego i bardzo dużego napoleona ,który zamieszkuje to miejsce i już nie raz go tam spotykamy.Jednak plan nurkowania musimy przerwać gdyż bardzo silny prąd nie pozwala nam dopłynąć do celu zaplanowanego –wraku statku ”kiblowca”, który swą nazwe przyjął od ładunku ,który rozsypał się na dnie morza.

Po wynurzeniu odbywa się chrzest nowo upieczonych nurków :skłon w kierunku morza –szacunek dla wody – i słowa ,które powinny zapaść w ich pamieći „....tyle samo wynurzeń co zanurzeń.....” i pieczątka od króla morz i oceanów Posejdona czyli odcisk płetwy na ..... ...czterech literach,  jeszcze tylko uprawnienia ,koszulka i gratulacje !!!!! Usmiech i radośc na twarzach „pierwszaków” jest dla mnie naprawde nagrodą ...może nie zawsze było łatwo ,ale „ninja nie może być miętka..” , napewno każdy może nurkować i najważniejsze  by zawsze było bezpiecznie.....

Dzisiejszy dzień nurkowy przynosi nam nowe wyzwania czyli rozpoczęlismy kurs AOWD 

5 członków załogi podejmuje wyzwanie przygodzie, która umożliwi im nurkowanie do 30 metrów .....Pierwsze nurkowanie w ramach tego kursu to nurkowanie nocne – moje ulubione...

Przygotowanie i omówienie przed nowym wyzwaniem przygotowuje naszych kursantów do niezapomnianych  wrażeń ... czym sie różni nurkowanie nocne od tego wykonywanego w dzięń?.....pada pytanie .Niczym odpowiadam z uśmiechem na twarzy prócz tego ,że wykonujemy w nocy...... śmiech nie na wszystkich twarzach się pokazał... moja kursantka chce wykonać te nurkowanie lecz teoria z książki chyba za bardzo przebija sie do świadomości o wizualizacji i obawy narastają......

Wypływamy na bliską rafe ,którą znamy z pierwszego dnia nurkowego ,omówinie o zasadach nurkowań nocnych ,odpalamy latarki i GO DIVE ...

Cisza..... ,widok ryb którym w świetle latarek świeca oczy , małe  krewetki chowające się w rafie flurolescyjny plankton ,który świeci prxy zgaszonych latarkach poruszając gwałtownie rękoma wode, poprostu super... niestety nie wszystkim podobało sie tak bardzo ,Marcin podniecony opowiada o swoich wrażeniach , ale jego żona nie dokońca jest tak samo radosna.

Kolejny dzień nurkowy i kolejne rafy dzisiaj w ramach nurkowań z kursantami przerabiamy pływalność zerową czyli jak pływać w wodzie fruwając jak orleń.... ,którego spotkaliśmy .

Ćwiczenia są ciekawe i naprawde uczące na koniec zabieram wszystkim płetwy i opdływam by przekonać wszystkich że machanie rączkami nic nie daje ,a jedynie płetwy dają siłę napędową.. |Zmachani wkońcu dopływają do mnie i ubieraja płetwy.Na powierzchni wszyscy bardzo zadowoleni przyznaja mi rację ,że te zajęcia rozwijają ich umiejętności w dużym stopniu.

Kolejny dzień to ostatni dzień nurkowy na tym wyjeżdzie ,jak ten czas szybko płynie to nasz 5 dzień  pod woda morza czerwonego.... i dlatego mamy tu extra nurkowanie  na wraku Thisderdorma i kolejne nurkowania w ramach AOWD

Pobudka bardzo wcześnie 5.00 „kaziu” zawozi nas do portu tam ładujemy się na  łodkę i w drogę płynąć będziemy 3i pół godziny więc wszyscy szybciutko ukladsają się do snu by jeszcze troszkę dospać. Tym razem posejdon nie był łaskawy dla nas mocno buja pierwsza odpada Gabrysia choroba morska jest bezlitosna znam te uczucie mam baardzo wrażliwy błędnik i kto ze mną nurkował na łodziach i nie tylko to wie jak bardzo cierpie gdy buja.... to jest okropne i najgorzej, że człowiek mimo leków picia tylko wody i ssania lemonek jest bezsilny wobec tej dolegliwości..... Tym razem o dziwo mnie nic ,a nic nie ruszyło ,podejrzewam że przyczyna jest choroba zwana „zemstą faraona” która dwa dni wcześniej dopadła mnie i od dwóch dni żyłem tylko na ryżu wodzie i pieczonym kurczaku ,może to dzięki praktycznie pustemu żołądkowi nie miałem objawów.... w ciężkich warunkach zanurzamy się na pierwsze nurkowanie .Jest dobra widocznośc majestatyczny olbrzymi wrak ukazuje nam się już na samej powierzchni ,znam dobrze ten wrak jest przepiękny .Historia nie tylko jego zatonięcia jest ciekawa ,ale także odkrycia go przez Żaka Kusto jest co najmniej intrygujaca.........

Nasza opustówka jest przymocowana do wraku w miejscu nadbudówki ,przepływamy koło przewróconego czołgu, pokazuje naszym nurkom ,którzy pierwszy raz są na tym wraku, ponieważ czasami ciężko domyśleć się co to za sprzęt leży, gdyż teraz żyją tu inne organizmy, korale porosły lufy i olbrzymie bomby, które stały sie teraz ich domem.Światło odbija sie od skrzyń wyładowanych pociskami przeciw lotniczymi i tylko dzięki nurkom ,którzy przecierają od czasu do czasu tylnią część pocisku, swobodnie możemy przeczytać datę 1939 r .Karabin przeciw lotniczy zamontowany na pokładzie skierowany w stronę  dna, oblegany jest przez drobne rybki, które nawet nie myślą do czego służył on za swojego życia. Przewodnik odwraca sie do nas i pokazuje ruchami ramion lokomotywę, którą siła wybuchu bomby rozerwała i wyrzuciła na około 30 metrów od statku.

Opływamy statek dookoła na rufie widzimy olbrzymią śrubę napędową,  jest naprawdę  wielka.

Powoli kierujemy sie do opustówki,  na której wykonujemy przystanek bezpieczeństwa i wracamy na pokład . Tutaj fale są bezlitosne i odbierają nam kolejnych członków wyprawy, wiele razy byłem na tym wraku i pierwszy raz mamy takie fale.... szkoda, niektórzy nie doczekali kolejnego nurkowania.

Drugi nurek planowany z wejściem i penetracją wnętrza wraku ,Marcin który był najbardziej szczęśliwym nurkiem w naszej ekipie ,aż podskakiwał na myśl wpłynięcia do środka.

Obowiązkowa przerwa i mocno przerzedzona drużyna wskakuje do wody .

Wpływamy do środka - motory ,ciężarówki ,skrzynie z karabinami i kamasze wojskowe po  dziś dzień stoją  na dnie pokładu Thislegorma.Całe zaopatrzenie,które nie dopłynęło do swojego celu świadczy o tragedii tego statku i o tym, że jesteśmy niczym w porównaniu z siłami natury i nie tylko....

W trakcie powrotu mieliśmy w planach jeszcze jedno nurkowanie,  by ukończyć kurs ,ale niestety z powodu braku czasu - nie mogliśmy się spóźnić do portu- więc dokończymy nasze zajęcia tym razem z nawigacji podwodnej w naszym jeziorze Głębokie koło Międzyrzecza.

.

Ostatni dzień przed wylotem z tej krainy podwodnego raju spędzamy nad basenem i już wszyscy żałują, że to koniec naszej przygody. Padają obietnice uczestnictwa w następnym wyjeździe ,to tylko dzięki każdej osobie, która wzięła udział w tej wyprawie, była ona tak udana, bo to nasi uczestnicy tworzą klimat, nie tylko podwodnych przygód.

Powrót do domu to już nie to samo co wylot na wyprawę, lekkie poddenerwowanie rozpędza Tomuś nucąc w samolocie „....będę brał Cię... w aucie ...mnie?...eche.....”

Chciałbym wszystkim uczestnikom nie tylko kursantom podziękować za wspaniałą atmosferę i zaprosić wszystkich na kolejne wyprawy nurkowe „bo nieważne gdzie i nieważne jak ,ale najważniejsze z KIM...... „

Najbliższe wyjazdy planujemy na nurkowania na naszych wodach ,chcemy zaplanowac nurkowanie na Bałtyku ,a do ciepłych krajów napewno trafimy wczesną jesienią w tym roku w planach Tajlandia i napewno Egipt.

www.godive.pl

 

Pozdrawiam RY$